1

1

niedziela, 31 lipca 2011

Efekty po sześciu dniach murowania..

Po sześciu dniach murowania można powiedzieć, że efekty są już dość duże. Nie wiedziałam, że to tak szybko da się zrobić, a jednak, więc  Niech się mury pną dalej do góry:D


 
A oto garaż wymurowany, teraz tylko zaszałować strop i wylać betonem:
Tył garażu, czyli wejście do kotłowni:
oraz komin:

Jak widać praca wre na budowie. W tym tym tygodniu mieliśmy także  małego pomocnika mojego bratanka, który mówi mi " Ciociu buduje Ci to", wiec za niedługo to  prawie każdy z rodziny to będzie miał  swój wkład w tą budowę Naszego domku:)

poniedziałek, 25 lipca 2011

Pierwsze kamienie położone, czyli Murowanie czas zacząć:)

Od czasu zalewania betonem nic nie pisałam, bo na budowie praktycznie mało co robiliśmy. Raczej takie prace porządkowe no i oczywiście  kilka razy dziennie trzeba było podlewać ten beton, bo my jak zwykle mamy takie cholerne szczęście:/, że po zalaniu betonem przez kilka dni była taka śliczna pogoda, że do tego podlewania wykorzystaliśmy całą wodę w studni, totalnie nam wyschła:D To tak zawsze, wtedy kiedy deszcze by się przydał to nie pada....
Od dzisiaj czyli 25 lipca zaczęliśmy murować, znaczy nie my, ale murarze:), ale po pracy musieliśmy odrobić zadanie domowe, który nam nasz murarz  codziennie zadaje do zrobienia, więc trochę popracowaliśmy:)
A oto prezentacja równej ściany, sprawie równego Leiera:


piątek, 8 lipca 2011

Fundamenty zalane czyli STAN ZERO gotowy :)

Wreszcie mogę napisać, że dzisiaj, czyli 8 lipca doszło do skutku zalewanie fundamentów betonem :). Rano mieliśmy pobudkę o 4:30 :/, bo musieliśmy jedną rzecz dokończyć, bo o 6:00 już była pompa do betonu(zwana szteterem) i gruszka  gotowa do pracy. Pogoda chyba trochę nas lubi, bo od kilku dni nawet fajna była, chociaż nie mogę powiedzieć, że rewelacyjna, bo czasami popadało, ale na szczęście  z dużą pomocą rodziny zdążyliśmy przygotować te fundamenty.  Wczoraj mieliśmy także dodatkową prace do zrobienia:/, była mini koparka i wykopała rów pod kable elektryczne, ale niestety nie mogła je znowu zakopać, bo w tej ziemi było dużo cegieł, które mamy pod naszą drogą w celu utwardzenia. Gdyby koparka ten rów zakopywała to te cegły mogłyby uszkodzić te kable, więc własnoręcznie musieliśmy ten rów zakopać :(, więc z pomocą  kochanej rodziny zdążyliśmy to zrobić, bo gdyby nam się nie udało to byłby duży problem. Na szczęście takiego scenariusza nie było, więc nie ma co gdybać:)


Żeby dobrze przygotować ten fundament musieliśmy dobrze tą ziemie ubić, wiec do tego wykorzystaliśmy ubijarkę, którą sobie wynajęliśmy na dwa dni:

 Poniżej jedno z pomieszczeń, w którym ziemia została ubita przez tą ubijarkę:
Oto fundamenty przygotowane do zalania i szteter, który się przygotowuje do swojej pracy o poranku:

Fundamenty w trakcie zalewania betonem i po:

Trochę betonu im zostało, więc wylali mi go na taras:), taki trochę dziwny w kształcie litery L, ale później z nim pokombinujemy:).

poniedziałek, 4 lipca 2011

Powódź na budowie...

Niestety pogody nie można sobie wybrać, do tego ma taką siłę sprawczą, że krzyżuje wszystkie plany:(. 30 czerwca, czyli w czwartek było takie urwanie chmury, że na budowie mieliśmy powódź, wszystko zalane, pojawiła się tafla wody:
Nasi znajomi śmiali się, że chyba budujemy jakiś zamek a nie dom, bo dookoła domu mamy fosę:D, jeszcze tylko mostka brakuje:).
Zalewanie fundamentów przesuwa się w czasie o parę dni o ile przestanie padać :/. Kolejny termin to 8 lipca, więc zobaczymy. Obecnie na budowie robimy kanalizacje, jak skończymy to trzeba będzie dobrze ubić znowu ziemię i wtedy będzie można wylać beton i będziemy prze szczęśliwi jak fundamenty będą gotowe:)